No i Jadźka już po egzaminie. Nie mogłam się doczekać aż przyjadą ze szkoły :) Jagoda z taką smutną miną wręczyła mi swój program i powiedziała "Nie wyszło mi" - z taką podkówką na buzi.....
.... hehehe wiedziałam, że to taki żart! Jadźka dostała 5 :) Pani powiedziała, że 6 w pierwszej klasie nie stawiają :) Jagódka bardzo szczęśliwa. Teraz w czwartek nie będzie miała fortepianu, a w następnym tygodniu jedzie na zieloną szkołę, więc też nie będzie miała lekcji... No i potem już tydzień, w którym jest zakończenie roku szkolnego :D Ale fajnie!
Jestem z niej dumna :D
esencja to coś, co nadaje głębi i bez czego nie ma smaku... ... i nie chodzi tu o kolor, bo niebieska esencja może być zielona, różowa, czerwona, biała... Tu chodzi o to KTO jest autorem tej esencji... i to jest odpowiedź na pytanie: dlaczego niebieska?
poniedziałek, 6 czerwca 2011
spiąca królewna i pomidory
Moje dziecko spało w nocy jak zaczarowane. Tak naprawdę to nie wiem do której by spało, gdyby nie zostało przeze mnie obudzone. Kalinka zasnęła o 22.00 i o 3.30 obudziłam ją, bo nazbierało mi się tyle pokarmu, że myślałam, że wybuchnę ;-) Na szczęście zechciała zjeść... Potem ja obudziłam się o 6.30 i również postanowiłam ją obudzić, z tego samego powodu... A swoją drogą to ciekawe czy przespałaby całą noc?
A w doniczkach na tarasie rosną moje pomidorki - nawet małe pączki kwiatków już się zawiązują... ciekawe czy będą owoce....
Dziś przeczytałam Psalm 81 z "przekładu ekumenicznego na trzecie tysiąclecie" - bardzo fajny przekład. Bóg mówi, że jest moim Bogiem i nie ma innego. "Otwórz szeroko usta, a ja je napełnię. Ale mój lud nie usłuchał mojego głosu, Izrael nie był mi uległy. Zostawiłem ich w zatwardziałości serca, aby postępowali według własnych planów." Boże obietnice - otwórz usta a ja je napełnię... Bóg chce mi dawać, napełniać, żebym nie była głodna... czy słucham i jestem uległa? Często słuchamy i wydaje nam się, że jest ok, ale tak naprawdę nic z tym dalej nie robimy... Uległość to trudna sprawa dla człowieka, który ma swoje ja na pierwszym planie.... No właśnie Bóg czy moje ja? Potem niebezpiecznie. Bóg nic nie może zrobić i zostawia człowieka w zatwardziałości swojego serca. Aby postępował według własnych planów. Najgorsze jest to, że często się wydaje, że to są Boże plany - a to własne... i gucio! Można przejść obok Bożych planów myśląc, że to Jego... Tylko, że wtedy nie dużo wychodzi... Bóg mówi, że gdyby tylko byli ulegli i posłuchali to prędko poskromiłby wszystkich wrogów, nakarmiłby wyborną pszenicą i sycił miodem ze skały....
To wszystko strasznie ważne! Bóg jest naprawdę wielki i ma same wyborne rzeczy dla mnie.... Uległość - chcę tego, bo wiem, że chodzenie według Jego planów przynosi spełnienie, radochę na maksa, rozwój, wzrost i niezapomniane smaki - wyborna pszenica, miód ze skały...........
Czytam książkę Sally Hohnberger - żona Jima, którego przeczytałam książki z serii "Ucieczka do Boga" itd. Książka pt. "Bądź rodzicem w mocy Ducha". I znowu o tym, że Bóg jest realny, żywy, działający. Bo tak to po co jakakolwiek religia? Rozdział o tym, że szatan daje ci mnóstwo myśli, żebyś myślał o sobie jaki jesteś beznadziejny. Jakim beznadziejnym rodzicem jesteś, jak sobie nie radzisz, jak wiele błędów popełniasz. Sally prosiła Boga o pomoc, ale prosząc jednocześnie twierdziła, że i tak nie otrzyma pomocy, bo jest niegodna, bo Bóg i tak jej nie wyrwie. I siedziała w dołku i myślała źle o sobie... Najgorsze, że taki sposób myślenia przekazywała swoim dzieciom. Bóg uświadomił jej, że prosi, ale nie bierze. Że wierzy swoim uczuciom, w których miesza jej szatan. A ma wierzyć BOGU i temu co On mówi, temu co ON myśli o niej. A Bóg daje pokój. Na pewno nie chce, żebyśmy byli w stanie obwiniania siebie i zadręczania się myślami.
I zaczął się proces zmiany. Sally zaczęła oddawać złe uczucia Bogu i wierzyć temu jakie Bóg myśli ma o niej - przecież w Biblii tyle razy jest napisane co Bóg o nas myśli "Ja wiem jakie myśli mam o Was, myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby was natchnąć nadzieją" - można tego znaleźć mnóstwo. Bo taki jest BÓG!!!
Potem zaczęła uczyć tego swoje dzieci. Bóg działa!!! On jest i na pewno nie siedzi na żelaznym tronie. Dla mnie jest niesamowity! Chcę Mu ulegać i słuchać i doświadczać!!!
A w doniczkach na tarasie rosną moje pomidorki - nawet małe pączki kwiatków już się zawiązują... ciekawe czy będą owoce....
niedziela, 5 czerwca 2011
laptop na brzuchu
Fajnie tak móc położyć sobie laptopa na brzuchu... i nic nie przeszkadza....
No i zaczynam samodzielny tydzień. Dzieciaki do szkoły, Piotrek do pracy. A ja z Kaliną w domciu. Będzie dobrze, wiem to!
Jutro Jagoda ma o 15.00 egzamin z fortepianu. Trzymajcie za nią kciuki!
... Najgorzej jak sam nie wiesz jak masz postąpić i masz doradców. Jeden mówi, że "ojojoj dziecko zmarznie, musi być cieplej ubrane, bo jest malutkie", a drugi, że "warto ją rozebrać w krótki rękawek i same skarpetki, bo jest strasznie gorąco" - no i człowieku myśl.... A jak jeszcze sam nie wiesz i jesteś niepewny to weź i zdecyduj....
.... ale w końcu zdecydowałam się przebrać Kalinkę w strój letni :) I dobrze zrobiłam. W pokoju, w którym spała było tak duszno, że gdbyby była w pajacyku z długimi rękawami, to by chyba była cała mokra z gorąca....
.... a spała od 13.00 do 17.30... to był rekord...
No i zaczynam samodzielny tydzień. Dzieciaki do szkoły, Piotrek do pracy. A ja z Kaliną w domciu. Będzie dobrze, wiem to!
Jutro Jagoda ma o 15.00 egzamin z fortepianu. Trzymajcie za nią kciuki!
coraz bliżej wakacje :)
Ten rok szkolny minął mi baaardzo szybko - pod znakiem ciąży :) Nie mogę uwierzyć, że za 3 tygodnie są wakacje.
Dzieciaki już zmęczone szkołą. Właściwie dwoma szkołami. Jagoda ma w poniedziałek egzamin z fortepianu. Trochę ma tremę, ale ładnie gra. Przede wszystkim to fajnie, że jutro będzie już po. Szymon ma za tydzień we wtorek egzamin z wiolonczeli. Udało mu się z terminami, bo egzamin ma we wtorek, a zaraz w środę o 7 rano wyjeżdża na zieloną szkołę. Jadźka wyjeżdża w poniedziałek przyszły, także też będzie miała z głowy już muzyczną. Fajnie :)
Dzisiaj wyjeżdża moja mama. Skończy się czas pierogów, zup i ziemniaczanych kluch z pieczarkami mmm.... i trzeba będzie samemu gotować... Fajnie, że mama była u mnie. Dobrze było mieć pomoc na co dzień. Poodpoczywać.
Moje dzieci w ostatnią niedzielę zapragnęły zarobić na swoje dodatkowe kieszonkowe i wzięły się do roboty. Jagoda wyczyściła mój samochód, a Szymon zabrał się za strzyżenie trawy przy płocie. Napracowali się nieźle... ale zapłatę otrzymali :D
Kalinka śpi. W nocy budzi się dwa do trzech razy więc jest spoko i nawet można się wyspać. Jest tak gorąco na dworzu, że nie wiem jak ją ubierać. Ma dopiero niecały tydzień i nie wiem... wczoraj wyszłam z nią na dwór na spacer - też bez przekonania. Z jednej strony otwieram okna, z drugiej boję się o przeciąg... Dzisiaj trochę z noska jej wyleciało glutków... niedużo i w zasadzie raz, więc mam nadzieję, że to nie katar... no chyba nie... W ogóle odczuwam hormony, które mi mówią, że mam Kalinę bronić jak dzika lwica przed wszystkim. Kurcze, nawet czasem boję się jak mój mąż nosi ją na "tygryska" - to firmowy sposób noszenia mojego męża. Nosił tak Szymona i Jagę i bardzo to lubili. Zresztą Kalinka też to lubi. Tylko, że ja czasami boję się, że ona spadnie.... :(
..... chyba muszę się przespać....
Dzieciaki już zmęczone szkołą. Właściwie dwoma szkołami. Jagoda ma w poniedziałek egzamin z fortepianu. Trochę ma tremę, ale ładnie gra. Przede wszystkim to fajnie, że jutro będzie już po. Szymon ma za tydzień we wtorek egzamin z wiolonczeli. Udało mu się z terminami, bo egzamin ma we wtorek, a zaraz w środę o 7 rano wyjeżdża na zieloną szkołę. Jadźka wyjeżdża w poniedziałek przyszły, także też będzie miała z głowy już muzyczną. Fajnie :)
Dzisiaj wyjeżdża moja mama. Skończy się czas pierogów, zup i ziemniaczanych kluch z pieczarkami mmm.... i trzeba będzie samemu gotować... Fajnie, że mama była u mnie. Dobrze było mieć pomoc na co dzień. Poodpoczywać.
Moje dzieci w ostatnią niedzielę zapragnęły zarobić na swoje dodatkowe kieszonkowe i wzięły się do roboty. Jagoda wyczyściła mój samochód, a Szymon zabrał się za strzyżenie trawy przy płocie. Napracowali się nieźle... ale zapłatę otrzymali :D
Kalinka śpi. W nocy budzi się dwa do trzech razy więc jest spoko i nawet można się wyspać. Jest tak gorąco na dworzu, że nie wiem jak ją ubierać. Ma dopiero niecały tydzień i nie wiem... wczoraj wyszłam z nią na dwór na spacer - też bez przekonania. Z jednej strony otwieram okna, z drugiej boję się o przeciąg... Dzisiaj trochę z noska jej wyleciało glutków... niedużo i w zasadzie raz, więc mam nadzieję, że to nie katar... no chyba nie... W ogóle odczuwam hormony, które mi mówią, że mam Kalinę bronić jak dzika lwica przed wszystkim. Kurcze, nawet czasem boję się jak mój mąż nosi ją na "tygryska" - to firmowy sposób noszenia mojego męża. Nosił tak Szymona i Jagę i bardzo to lubili. Zresztą Kalinka też to lubi. Tylko, że ja czasami boję się, że ona spadnie.... :(
..... chyba muszę się przespać....
KOMENTARZE
Spieszę poinformować, że nie będzie już kłopotów z wstawianiem komentarzy :) Dzięki za zwrócenie mi uwagi - teraz każdy może wrzucić swoje zdanie, a nie tylko użytkownicy bloggera. Pozdrawiam i do napisania :)
sobota, 4 czerwca 2011
córcia
Moja córcia jest kochana. Słodka. Mięciutka :) W nocy budzi się o 3.00 - wtedy zaczyna śpiewać jeden ptaszek na dworzu i po dłuższym czasie dołączają się następne :) Dziś jak mnie obudziła i usłyszałam ptaka, to wiedziałam, że jest 3.00 - i faktycznie, na zegarku była 3.00 :) Potem Kalinka budzi się o 6.00 rano....
środa, 1 czerwca 2011
Już jest Kalinka!!!!!!!!!!!!
Kalinka urodziła się 30 maja o 3.00. Mierzyła 56 cm i ważyła 3150.
W sumie cała akcja porodowa zaczynając od wyjazdu z domu trwała 4 godziny :). Krótko. W szpitalu wszystko od momentu jak już leżałam w sali do porodu 2 godziny. Na szczęście miała mądrą położną, która w ostatnim etapie porodu przemówiła mi do rozumu, żebym się tak nie darła, bo chce zachować mi nie nacięte krocze i żebym lepiej oddychała, bo do lepiej dla dziecka! No i jakoś mi przemówiła do rozsądku. Na szczęście, bo udało się nie ciąć krocza - także nornalnie chodzę, ruszam się, nie mam szwów... cudnie :)
Poród był cudny - choć bolało mnie nieźle, na końcu już miałam dość... Cudny był dlatego, że byłam tam z moim mężem. Mogłam przy każdym skurczu trzymać go za ręce i ściskać z całych sił - powiedział potem, że nie wiedział, że mam tak silne ręce ;). Miałam moment że myślałam, że żeby mi było łatwiej znieść ból, to go ugryzę w ręce - ale na szczęście byłam na tyle świadoma, że tego mu nie zrobiłam ;) ale byłby biedny ...
W ogóle to poród, gdy ma się już za sobą dwa porody ok. 9 lat temu, jest piękny. Taki świadomy, naprawdę tak się człowiek wspaniale czuje, że przeżył to, że to wspólne przeżycie, wspólne dzieło, z miłości. Dobrze mieć kochającego męża...
Kalinka jest piękna oczywiście :-) Jeszcze nie umiem powiedzieć jak je i śpi.... bo przez ten krótki czas przejawiła wszystkie rodzaje aktywności i nieaktywności.... teraz śpi...
Nie mogę doczekać się Jagódki i Szymonka jak wrócą i zobaczą swoją siostrę.... pierwsze poznanie :) Fajnie było urodzić Kalinkę. Teraz dalszy ciąg przygody....
W sumie cała akcja porodowa zaczynając od wyjazdu z domu trwała 4 godziny :). Krótko. W szpitalu wszystko od momentu jak już leżałam w sali do porodu 2 godziny. Na szczęście miała mądrą położną, która w ostatnim etapie porodu przemówiła mi do rozumu, żebym się tak nie darła, bo chce zachować mi nie nacięte krocze i żebym lepiej oddychała, bo do lepiej dla dziecka! No i jakoś mi przemówiła do rozsądku. Na szczęście, bo udało się nie ciąć krocza - także nornalnie chodzę, ruszam się, nie mam szwów... cudnie :)
Poród był cudny - choć bolało mnie nieźle, na końcu już miałam dość... Cudny był dlatego, że byłam tam z moim mężem. Mogłam przy każdym skurczu trzymać go za ręce i ściskać z całych sił - powiedział potem, że nie wiedział, że mam tak silne ręce ;). Miałam moment że myślałam, że żeby mi było łatwiej znieść ból, to go ugryzę w ręce - ale na szczęście byłam na tyle świadoma, że tego mu nie zrobiłam ;) ale byłby biedny ...
W ogóle to poród, gdy ma się już za sobą dwa porody ok. 9 lat temu, jest piękny. Taki świadomy, naprawdę tak się człowiek wspaniale czuje, że przeżył to, że to wspólne przeżycie, wspólne dzieło, z miłości. Dobrze mieć kochającego męża...
Kalinka jest piękna oczywiście :-) Jeszcze nie umiem powiedzieć jak je i śpi.... bo przez ten krótki czas przejawiła wszystkie rodzaje aktywności i nieaktywności.... teraz śpi...
Nie mogę doczekać się Jagódki i Szymonka jak wrócą i zobaczą swoją siostrę.... pierwsze poznanie :) Fajnie było urodzić Kalinkę. Teraz dalszy ciąg przygody....
Subskrybuj:
Posty (Atom)