wtorek, 23 sierpnia 2011

nabożeństwo od do?

Czym jest nabożeństwo?
Na pewno nie jest głównym programem życia chrześcijanina. Mówię tu o nabożeństwie od godziny do godziny w sobotę. Przyzwyczailiśmy się, że wszystko centralizuje się właśnie w sobotę, a to nie prawda! Bo nie o miejsce chodzi. Tu chodzi o Twoje życie! To życie ma być nabożeństwem. Więc nie róbmy z nabożeństwa swojego bożka.....
... niestety ale chodzenie na nabożeństwo stało się głównym religijnym wymogiem w kościele. A to błąd i to wielki...
... Po co chodzisz na nabożeństwo? Przecież nie po to by chwalić Boga, bo JEGO masz chwalić każdego dnia. Nie po to by z NIM rozmawiać, bo przecież robisz to codziennie. Więc po co? Czy czasem nie chodzi o społeczność? A jak wygląda budowanie społeczności, jeśli nabożeństwo trwa 2 godziny i ktoś prowadzi lekcje, ktoś mówi kazanie? Często siedzę tyłem do tych co za mną i oglądam plecy tych co przede mną?
... Kazania w dziejach apostolskich były po to by pozyskać ludzi, którzy nie znają Chrystusa..... nie dla tych, którzy żyli z NIM na co dzień....

Jutro spotykamy się na grupce modlitewnej. Ach jak cudnie :) Mam nadzieję, że już w pełnym składzie... Chcę się modlić o Boże prowadzenie, o to, by BÓG uczył nas jak mają wyglądać nasze spotkania w sobotę... ON jest wielki i mądry i będzie oświecał. Wiem to!

Dzisiaj Kalinka pobiła rekord w spaniu. Położyła się wieczorem poprzedniego dnia o 19.00. Po prostu padła. Przebudziła się pierwszy raz o 5 rano - zjadła i poszła spać. No i na dobre wstała o 9.00. Ale full wypas :)
Jak weszłam do pokoju to było widać tylko stópkę i czubek głowy :)







wtorek, 16 sierpnia 2011

Wróbelek pod czereśnią

Dzisiaj w końcu słońce w Gdańsku. Cały tydzień było ciemno i deszczowo... Kalinka dziś zrobiła prezent i spała do 8.30 - zresztą i tak nie mogę narzekać, bo jest cudna. Przesypia całą nockę, tylko budzi się na jedzenie o 3 i 5 i zaraz zasypia. No i oczywiście muszę powiedzieć, że od tej pory jak ją nauczyliśmy samą zasypiać, to kąpiemy ją, karmię ją i odkładam do łózia. No i o godzinie 20 jestem już wolna... mmmm
Może się w końcu wybierzemy na plażę? Mam nadzieję, że w tym tygodniu się uda, bo potem poniedziałek i musimy już być w Grodzisku... a później kilka dni i rok szkolny się zaczyna. Dzieciaki w nowej szkole.. ciekawe jak im się spodoba?
Wczoraj moja Jagoda zobaczyła kota, która złowił wróbla. No i dzieciaki próbowały odratować ptaszka. Zrobiły mu mieszkanko z pudełka, wymościły listkami, mchem, trawką... dały chlebka i zbiorniczek z wodą. Nawet obandażowały mu skrzydełko i nóżkę. Nalały na ranę wody utlenionej. Potem mieszkanko podwiesiły na sznurze do suszenia bielizny... Niestety jak zrobiło się ciemno na dworzu ptaszek wyzionął ducha. Dzieciaki wzięły szpadel i wykopały dołek pod czereśnią. Wrzuciły tam ptaszka i zakopały. Oczywiście wszystko obfotografowały... ;o) Jednym słowem wróbel miał godną śmierć - nie musiał umierać zapomniany gdzieś w trawie.





niedziela, 14 sierpnia 2011



Wczoraj zostałam zaproszona na sushi. Pierwszy raz jadłam sushi - takie oryginal. Muszę powiedzieć, że nie najgorsze. Szczególnie podobało mi się to, że w tej restauracji można było patrzeć jak pan przygotowuje te sushi. To był niezły widok :) Fajnie, bo wokół stanowiska pracy kucharza był rozciągnięty blat, przy którym siadali goście. Zaraz przed tobą płynęła mini rzeczka z łódeczkami wypełnionymi talerzykami z sushi. Można było sobie wybierać co się chciało. Naprawdę niecodzienna uczta dla oczu. No i musiałam uporać się z pałeczkami.... ale o tym nie ma co pisać ;)
Polecam "sushi dom" przy Motławie w Gdańsku... :)

The voice of truth

Dzisiaj czytałam o tym jak bardzo ważne jest uczenie dzieci dobrych nawyków - i to już od niemowlęcia. Ważne by dziecko uczyło się czekać, samo zasypiać itp... można uczyć je pomagania na samym początku mówiąc o podnoszeniu papierków i chwaleniu za to, że to fajne, bo pomaga. Wtedy dziecko nie będzie zdziwione, że nagle ktoś zleca mu mały obowiązek...
... dużo by pisać, ale modlę się, żebym z Kalinką umiała tak robić. I wierzę, że będę mogła. Bo Bóg jest wielki i uczy, jeśli tylko Go słuchamy. Dzisiaj rano miałam czas z Bogiem. Już dawno marzyłam, ale jakoś tak się mi układało, że nie dawałam rady. Dziś rano Kalinka leżała sobie w łóżeczku, dzieci spały, a ja rozmawiałam z Nim i czytałam. Bóg napełniał mnie nadzieją, że z NIM wszystko jest możliwe. Bo to prawda! W to mamy wierzyć, a nie w to, że się nie uda....
Uczę się słuchać Jagody. Ona ma duże poczucie sprawiedliwości i często się skarży, że coś jest nie fair. Uczę się zauważać jej potrzeby i słyszeć to co mówi i traktować to jako ważne. Mimo tego, że wg mnie nie faworyzuję dzieci, to z boku mi mówią, że tak robię.... Widocznie coś robię nie tak.... Jagoda mi się często skarży, że czuje się pokrzywdzona. Chcę to badać. Z Tobą Boże, bo Ty mi pokażesz jak to zmieniać. Uwielbiam, gdy dajesz mi nadzieję i pokazujesz siebie. Bo TY jesteś prawdą i to co o mnie myślisz jest prawdą. Nie musisz się nabierać na kłamstwa szatana. Z NIM się udaje! Jestem tego pewna!!!
Jest taka piosenka Casting Crowns "Voice of truth" - polecam.






wtorek, 9 sierpnia 2011

Gdańsk

Od niedzieli jestem w Gdańsku. Przyjechałam do rodziców na dwa tygodnie. Cieszę się. Fajnie jest pobyć w domu. A w dodatku za kilka dni przyjedzie też moja siostra ze swoim mężem. No to będzie spotkanie rodzinne.
Kalinka pierwszy raz w Gdańsku. Muszę powiedzieć, że ulubiła sobie dziadka. Jak go widzi to ma uśmiech od ucha do ucha i od razu zaczyna do niego "gugać" :)

Jutro mój tatuś ma urodzinki :) Kupiłam już razem z moim bratem dla niego prezent. Pewnie się ucieszy...

Mam ochotę spotkać się z paroma znajomymi. Miło będzie zobaczyć się. Hej ludzie z Gdańska. Odzywajcie się do mnie to się spotkamy i pogadamy na żywo :)

A teraz idę z Kalinką na spacer. Wieje jak nie wiem - ale to w Gdańsku normalne...

środa, 3 sierpnia 2011

ciepłe i chrupiące

Dziś wróciłam od lekarza, a mój mąż właśnie układał na blachę kawałki drożdżowego ciasta, które zagniótł na bułeczki... w lodówce pyszniła się sałatka capreze ze świeżą bazylią i oliwą extra vergine.... mmmm.... normalnie do tej pory jestem pod wrażeniem....
... kolacja była pychotka :) bułeczki jeszcze ciepłe i chrupiące... można było maczać w oliwie, którą ociekały pomidorki....
A ja już nie mogę doczekać się piątku aż zrobię ciasto z mojego ulubionego bloga.... :)
W piątek spotkanie z grupką modlitewną. Ciekawe co tym razem mój mężuś wymyśli na kolację.... :o]





wtorek, 2 sierpnia 2011

najazd na twój umysł

Kiedyś dawno temu, na początku naszego małżeństwa wyrzuciliśmy telewizor... to był piękny czas... :) To chyba jedna z wspanialszych decyzji jaką razem podjęliśmy. Cisza, spokój, brak pędzących, rozgadanych reklam, zmieniających się obrazów, chłamu, który wtłacza nam się do głowy....
..... po latach pojawiły się laptopy... tutaj wybierasz co chcesz, chłam nie wchodzi w rachubę, rozgadane reklamy można zgrabnie ominąć.... i w sumie nadal jest cisza i spokój.... ale zaczyna brakować czasu na rozmowy....

.... przychodzisz do domu i co robisz? Włączasz komputer... trzeba sprawdzić pocztę, zajrzeć na kilka blogów, samemu zrobić wpis na bloga... potem trzeba zobaczyć to i tamto, posłuchać czegoś inspirującego, przeczytać coś ważnego... potem znowu sprawdzić pocztę.... i w sumie można tak bez końca... (póki co bronię się jak mogę od facebooka - nie wiem jak długo piętno nie bycia na bieżąco pozwoli mi nie być członkiem tej społeczności...)

w końcu zauważasz, że tak naprawdę masz niewiele czasu na rozmowę, a anegdotka o mężu i żonie rozmawiających przy stole przez skype`a nie jest aż taka odległa od rzeczywistości...

... a wokół biegają dzieci... czasem o coś zapytają, czasem nie pytają, bo nasze głowy w necie....
... net po to, by zainspirować
... net po to, by sprawdzić
... net po to, by zobaczyć
... net po to, by pogadać

Kocham net, bo to niesamowite źródło informacji. Nigdy nie było tylu możliwości co teraz. Kiedy potrzebuję jakieś materiały, jakieś zdjęcie do lekcji muzyki, to klik i mam! Mogę teraz oglądać filmiki, o jakich nie mogłam marzyć w liceum, gdy pani od historii muzyki zaczarowała nas muzyką współczesną....
Nigdy nie wysłuchałabym tylu niesamowitych historii i kazań o Bogu, gdyby nie net. Bóg wykorzystuje net!!!!

Dla mnie net to odkrywanie, fajna sprawa....
Jak to będzie dla moich dzieci? Dla nich to normalka przecież....

.... może one kiedyś, jak zaczną nową drogę życia ze swoim współmałżonkiem podejmą jedną ze wspanialszych decyzji: odłączą internet...